Miniatura: Głód

Posted: 27 Maj 2012 in Miniatury

Jemy śniadanie. Maria zjada tylko jedną kromkę czarnego chleba z masłem i wstaje od stołu, mówiąc;
- Przepraszam, ale się spieszę!
- Nawet nie masz czasu na śniadanie? – pytam nieprzyjemnym tonem.
- Jedna kromka to nie tak mało – mówi zbierając rozrzucone kartki swojego referatu, który za kilka godzin ma wygłosić w Warszawie.
- Jedna kromka, Mario, to stanowczo za mało – nie ustępuję.
- To pomyśl o tych, którzy umierają z głodu. Codziennie umiera ich ponad dziesięć tysięcy – kończy rozmowę i pospiesznie wychodzi z domu.

Poezja: odsłona trzynasta

Posted: 20 Maj 2012 in Poezja

W odsłonie trzynastej cyklu „Poezji” prezentujemy wiersz autorstwa Jana Stępnia pt. „Moja brzoza”. Liczymy na Państwa opinie i refleksje.

Moja brzoza

Ludzie męczą
Tyle w nich sprzeczności
mrocznych namiętności
Cisza ich nudzi
Więc siadam przy mojej
sędziwej brzozie
i słucham jej
kojącego milczenia
A przecież jest mądra
i mogłaby wiele powiedzieć

Miniatura: Coś w bucie

Posted: 12 Maj 2012 in Miniatury

Historia nieprawdopodobna, lecz prawdziwa. Otóż w niedzielę rano Maria zniosła z pokoju na piętrze buty i postawiła je w przedpokoju, obok jeszcze ciepłego pieca. Po godzinie, gdy chciała włożyć buty, aby wyjść do miasteczka – ze zdumieniem zobaczyła, że jeden but wypełniony był wodą. Gdyby padał deszcz, można by powiedzieć, że przeciekał dach i stąd woda w bucie. Ale od kilku dni na niebie w dzień i w nocy nie było najmniejszej chmurki, a dach jest solidnie uszczelniony. Gdyby w domu był kot lub pies, można by powiedzieć, że złoszcząc się na panią domu nasiusiały jej do buta. Ale psa już nie mamy od roku, a kot Ciapcia, dzień wcześniej został odwieziony do lecznicy. Aha, poza Marią, w domu byłem ja, ale przecież nie jestem aż tak dowcipny, aby nalać wodę do butów mojej Marii. Pan Marian, nasz dobry sąsiad, twierdzi, że to go specjalnie nie zaskoczyło, bo niedawno, gdy siedział w kuchni, coś zapaliło lampę w przedpokoju. Jak twierdzi, a ja mu wierzę, lampa nie mogła się sama zapalić, bo kabel jest nieuszkodzony, a do zapalenia lampy potrzeba niemałej siły fizycznej.

Poezja: odsłona dwunasta

Posted: 5 Maj 2012 in Poezja

W odsłonie dwunastej cyklu „Poezji” prezentujemy wiersz autorstwa Jana Stępnia pt. „Prawdziwy poeta”. Liczymy na Państwa opinie i refleksje.

Prawdziwy poeta

Prawdziwy poeta
deszczem napisze wiersz
o słonecznej wyspie

Prawdziwy poeta
wierszem ogrzeje
serca nieszczęśliwym

Prawdziwy poeta
wierszem nakarmi
głodne ptaki i zwierzęta

Prawdziwy poeta
wierszem przebaczy
wszystkim złoczyńcom

Miniatura: Mozart w klozecie

Posted: 27 Kwiecień 2012 in Miniatury

Maria wsiada na stacji benzynowej do samochodu i mówi:
- Ten klozet był mało sympatyczny.
- Wolałabyś aby tam grano Mozarta? – pytam z uśmiechem.
- Dopiero by się załamał, gdyby wiedział, że słucha się go w takim miejscu. -odzywa się pan Wojtek.
- A może byłby zadowolony.
- Ależ panie Janie! W klozecie powinna być cisza!
- A co ty o tym sądzisz? – zwracam się do Marii.
- Myślę, że pan Wojtek ma rację . To miejsce wymaga skupienia.
- No widzi pan, widzi pan. Pani profesor myśli tak, jak ja! – cieszy się pan Wojtek.
- W takim razie nic po was w Japonii, bo tam w klozetach właśnie włącza się muzykę  – kończę rozmowę o miejscu, o którym kiedyś mawiano, że król udawał się tam na piechotę.

Poezja: odsłona jedenasta

Posted: 19 Kwiecień 2012 in Poezja

Co czwartek prezentujemy na stronie wybrane wiersze autorstwa Jana Stępnia. W odsłonie dziesiątej cyklu „Poezji” zachęcamy do lektury wiersza pt. „Rozmowa o przyjaźni”. Liczymy na Państwa opinie i refleksje.

Rozmowa o przyjaźni

Mówi pan o przyjaźni
Proszę kupić psa
Nawet kundel jest
lojalnowdzęczny i obronny

A wszystko to
za małą kość i
ciepłe słowo

Proszę nie kupować człowieka
Jego cena wciąż rośnie
Kiedyś zdradzi pana
tak subtelnie
że w pierwszej chwili
nie poczuje pan bólu

Miniatura: Drzewa

Posted: 11 Kwiecień 2012 in Miniatury

Panu prezydentowi Kielc

Co jakiś czas odwiedzam rodziców mieszkających w Kielcach. Gdy wsiadam do pociągu, zastanawiam się, ile to drzew wycięto w mieście mojego dzieciństwa, od czasu mojej ostatniej wizyty. Spacerując ulicami i uliczkami Kielc, myślę z przykrością, że znów na miejsce wyciętych drzew przybyły brukowane lub betonowe place.

Nie rozumiem i nie akceptuję tej barbarzyńskiej metody ogałacania Kielc z pięknych, często sędziwych drzew. Tym, którzy tak ochoczo pozbawiają istnienia drzew, chciałbym przypomnieć, że jedno drzewo produkuje w ciągu roku tyle tlenu, ile zużywa człowiek w ciągu dwóch lat. Dziwię się prezydentowi i jego podwładnym, że pozwalają ogałacać Kielce z pięknych, często sędziwych drzew.

Poezja: odsłona dziesiąta

Posted: 5 Kwiecień 2012 in Poezja

Co czwartek prezentujemy na stronie wybrane wiersze autorstwa Jana Stępnia. W odsłonie dziesiątej cyklu „Poezji” zachęcamy do lektury wiersza pt. „Rozmowa Marii Szalonej z Panem Kantem”. Liczymy na Państwa opinie i refleksje.

Rozmowa Marii Szalonej
z Panem Kantem

Maria Szalona z Panem Kantem
siedzą na ławce w parku dla dorosłych
Z ich filozoficznego szeptu
wyfruwają motyle i szepczą
że współczesny człowiek
to dojrzały egoista
- A to heca – szemrzą liście i więdną
Pan Kant ziewa a Maria Szalona
prosi do tańca swoje ręce
i ruchliwe nóżki
Pan Kant z nudów przygrywa
na idealnym grzebyku a Maria Szalona
tańczy traktat o miłości ludzi sędziwych
Wiruje, wiruje aż się kurzy
od tej codziennej metafizyki
Pan Kant znika za rogiem chmury
a Maria Szalona wyjmuje
z filozoficznej torebki kluczyk
i próbuje skręcić swoje dziełko
Ale okazuje się
że kluczyk jest genialnym oszustem
Tak naprawdę Maria Szalona
trzyma w dłoniach pułapkę na myśli

Poezja: odsłona dziewiąta

Posted: 29 Marzec 2012 in Poezja

Co czwartek prezentujemy na stronie wybrane wiersze autorstwa Jana Stępnia. W odsłonie dziewiątej cyklu „Poezji” zachęcamy do lektury wiersza pt. „Poeta”. Liczymy na Państwa opinie i refleksje.

Poeta

Trudno dziś
być poetą
To nie czas
na szukanie metafor

Trudno poecie pracować
od do i przy kimś
Jeszcze trudnej kupić
za biały wiersz
kilogram ciemnego chleba

Dzisiaj wszyscy mówią
o sztuce mięsa
A poeta jest jak Don Kichot
Śmieszny osobnik
który pomylił epoki

Miniatura: Na placu

Posted: 27 Marzec 2012 in Miniatury

Stoję na placu miasta mojego dzieciństwa. Kiedyś rosły tu drzewa, krzewy i radośnie tryskała fontanna. Dzisiaj jest to wykostkowany plac. Na środku kilkanaście plansz ilustrujących wprowadzanie stanu wojennego oraz kilka fotografii tutejszych działaczy Solidarności. Obok mnie stoi grupka mężczyzn. Jeden z nich mówi: – Popatrz Janek, sprzedali i rozkradli całą Polskę!

Słysząc te słowa starszy pan, porządnie ubrany i starannie ogolony, odzywa się: – Nie wstyd panu tak mówić?! Gdyby nie Solidarność to nie byłoby wolności!

- Mam w dupie wolność jak nie mam co do garnka włożyć! – odpowiada nieogolony mężczyzna. Starszy pan przestraszony szybko opuszcza plac.